Czego NIE ROBIĆ w Barcelonie? 5 prostych zasad

Czego NIE ROBIĆ w Barcelonie? 5 prostych zasad

Choć może się wydawać, że na takie pytanie może paść jedynie proste „nie łamać prawa”, to sytuacja jest trochę bardziej skomplikowana. Przygotowałam dziś kilka zasad, które ułatwią przebywanie w Barcelonie i sprawią, że wrócicie z niej cali i zdrowi 🙂

  1. Nie kupujcie od lateros

Lateros to uliczni sprzedawcy rozkładający towar na kocach. Pomijając fakt, że sprzedaż ta prowadzona jest nielegalnie, a oferowany towar to podróbki, to możecie narazić się na karę. Jak informują tablice widoczne w obszarach opanowanych przez lateros, kara za kupowanie od nich wynosi 50 euro. Gra zupełnie niewarta świeczki, po prostu tego nie róbcie.

  1. Nie kupujcie od nich również piwa, wody ani innych napojów

Tu pominę ewidentną kwestię nielegalnej sprzedaży, nie wspomnę też o tym, że za napoje zapłacicie znacznie więcej niż w sklepie, bo w grę wchodzą znacznie poważniejsze kwestie zdrowotne. Ci sprzedawcy sprzedają co weekend nawet kilkadziesiąt tysięcy puszek piwa. Kupują je tanio w marketach, a potem chowają. Gdzie? W śmietnikach, kanalizacji i innych miejscach, które nawet nie przyjdą wam do głowy. Nie muszę nawet wspominać, ile bakterii znajduje się zatem na puszkach, które następnie przykładacie do swoich ust. Na własne oczy widziałam sprzedawców chowających całe torby z piwem do śmietnika przy plaży, widziałam również konfiskatę tych piw przez policję. Nie kupujcie u nich żadnych napojów – to nieetyczne i naprawdę niezdrowe.

  1. Nie przegap atrakcji, które chcesz zobaczyć

Nie wszystko otwarte jest przez cały tydzień. Pomijając kwestie sjesty, która trwa kilka godzin, wiele miejsc otwartych jest tylko w wybrane dni tygodnia. Dla przykładu – park rozrywki Tibidabo w poniedziałki i wtorki jest nieczynny. Restauracja La Fonda (w której podobno podawana jest pyszna paella) przez większość tygodnia działa tylko w godzinach 13:00-16:00. Bar Marsella, (o którym jeszcze wspomnę w innym wpisie) nieczynny jest w poniedziałki, a do La Boqueria nie wejdziecie w niedzielę. Jeśli planujecie pobyt na sztywno, upewnijcie się, że wasze plany uda się zrealizować w zakładanym terminie.

  1. Nie jedz na La Rambla

Najpopularniejsza ulica Barcelony kusi, by na chwilę usiąść i spróbować lokalne specjały. Dania podawane jednak w restauracjach na Rambli są kiepskiej jakości, a w dodatku często z mrożonek. Usłyszałam raz zdanie, które mi się spodobało – jedząc na Rambli zostaniesz skoszony dwa razy – raz przez knajpę, a drugi przez kieszonkowców. O tym drugim za moment wspomnę, ale jeśli chodzi o stołowanie się w tym miejscu, to pamiętaj, że La Rambla to takie polskie Krupówki. Nastawione głównie na turystów, szybką rotację stolików i zarabianie pieniędzy. Z dobrą kuchnią nie ma to niestety nic wspólnego. Nie musisz jednak bardzo się od tej ulicy oddalać, by trafić na pyszne jedzenie. Przykład? Güell Tapas, do którego codziennie mamy kolejkę na ok. pół godziny czekania. A jedzenie? Przepyszne! Rozwijając ten punkt dodałabym także, że warto przed wejściem do jakiejkolwiek knajpy sprawdzić, jakie ma opinie w Google. Lokalni przewodnicy chętnie oceniają restauracje, publikują zdjęcia dań – to pomaga ustrzec się przed rozczarowaniem i wydaniem 50 euro na coś, co nie będzie nam smakowało.

  1. Nie spuszczajcie swoich rzeczy z oka

Pisałam już kiedyś o kieszonkowcach i choć ja, szczęśliwie, nie miałam z nimi nigdy do czynienia, to słyszałam, że są prawdziwą plagą. Niejednokrotnie na ulicy czy w komunikacji miejskiej ktoś życzliwie zwraca uwagę, że bezpieczniej jest przesunąć do przodu torbę lub plecak i mieć je na oku. Nie noście też ze sobą rzeczy i dokumentów, których nie musicie zabierać na spacer czy zwiedzanie.

To moje TOP 5 zasad, o których pamiętam, gdy jestem w Barcelonie, choć wydają mi się dość uniwersalne dla wielu krajów i innych miast turystycznych. A jak wasze doświadczenia? Dodalibyście coś do listy?

Facebook Comments Box
Ania
kontakt@stylann.pl