Wszystko, co powiedziałabym nastoletniej sobie

Z rozrzewnieniem wspominam swoje nastoletnie lata i pierwsze po skończeniu 20-stki. Myślę o problemach, które wtedy mnie spotykały i zaledwie parę lat później okazuje się, że… na wszystkie mam odpowiedź. Jeśli czyta to ktoś, kto ma kilkanaście lat i właśnie przeżywa jakiś zawód lub zastanawia się, co dalej robić, może to podniesie trochę na duchu. Jeśli nie, to może pomoże mi, gdy za kilka lat sama będę potrzebować dystansu do otaczającego świata. Tak czy siak – dziś problemy i same świetne rady 😉

To ja w 2011 roku. Oddałabym królestwo za całą tę wiedzę 😉

Dzisiejszy problem w perspektywie reszty życia będzie zupełnie nieistotny

Dziś na pewno go przeżywasz, może Ci się wydawać, że to koniec świata, ale wystarczy trochę czasu, byś zupełnie o nim zapomniała. Za parę miesięcy zupełnie nie będziesz o nim myśleć, później będziesz uśmiechać się na tę myśl, a na koniec po prostu o nim zapomnisz. Po 10 latach zdasz sobie sprawę z tego, że 100% wszystkich dotychczasowych problemów przeżyłaś… i nadal masz się świetnie! Głowa do góry 🙂

Dziś masz swoje priorytety, plany i inne istotne sprawy… ale na przestrzeni lat one się zmienią

Za kilka(naście) lat nie będzie miało dla Ciebie znaczenia, czy chłopak ma dready i jeździ na motocyklu, choć w wieku -nastu lat są to realne wymagania 😉 Będą się dla Ciebie liczyć zupełnie inne kwestie. To samo dotyczy czasu, który poświęcasz na różne znajomości oraz tematy, które po latach zupełnie wyparują Ci z głowy. Żyj chwilą, ale jeśli chwila ma wprawiać Cię w poczucie smutku czy osamotnienia, przełóż swoje serce w inne miejsce.

Słuchaj swojej intuicji

Jeśli podpowiada Ci, że idziesz w złą stronę – na pewno ma rację. Jeśli każe Ci się na chwilę nad czymś pochylić – zrób to. To ona będzie odpowiedzialna za wszystkie Twoje przyszłe decyzje i jeśli nie będziesz wiedziała co dalej zrobić, na pewno Ci podpowie. Intuicja jest cudowna. Jest jak cichy głosik, który siedzi w głowie i odzywa się, kiedy jest potrzebny. To intuicja trzyma Cię w ryzach i kiedy się nad czymś wahasz – ona podpowiada Ci, co masz zrobić. Czasem będzie Ci się to wydawało strasznie głupie, niepotrzebne i zupełnie nielogiczne. Ale uwierz mi – ona ma rację. A tak naprawdę – Ty masz rację 🙂

Pewne relacje zawsze będą dla Ciebie ważne

… ale nie te, o których myślisz 🙂 Z czasem zaczniesz wypychać z pamięci te, które w pewien sposób były dla Ciebie toksyczne. Zostawisz tylko te, które były dla Ciebie naprawdę ważne, miały na Ciebie pozytywny wpływ i wypełniały serce tym, czego dziś może nie potrafisz nazwać. Jeśli czujesz, że ktoś psuje Twój humor, nie szanuje Cię lub daje 10% tego, co otrzymuje, po prostu odpuść. Kiedy będziesz miała 27 lat, zostaną z Tobą ludzie, którym zależy na Tobie i którzy są Ci szczególnie bliscy. W międzyczasie pokochasz w pewien sposób innych ludzi, którzy zostaną w Twoim sercu na zawsze, ale te relacje i tak się urwą. Nie zgadasz się z tym, ale takie jest życie – słuchaj swojej intuicji, ona podpowie Ci, co z tym zrobić.

Wszystkie wybory i decyzje niosą za sobą konsekwencje… ale zawsze możesz zmienić zdanie

To jedna z rzeczy, które trzeba wiedzieć i z których sobie pewnie nie zdajesz sprawy nawet chwilę po dwudziestce. Od małego uczysz się zapewne, że wszystko, co robisz, wiąże się z dalszymi konsekwencjami. Złymi lub dobrymi. Tymczasem jest jak w grze – jak poszłaś w lewo, to dowiesz się, co ta droga ma Ci do zaoferowania. Znając ją, uznasz, że mogłaś pójść w prawo – w wielu przypadkach nadal będziesz mogła to zrobić, bogatsza o nową wiedzę i przybliżoną znajomość ryzyka. Nie wiesz tego, ale zmiana decyzji to coś zupełnie normalnego. Nie bój się korzystać z tego przywileju. Pamiętaj, że nikt życia za Ciebie nie przeżyje. Jeśli dokonałaś wyboru, to super! On mógł być dobry „na teraz”. A na jutro? Kto wie – może zdecydujesz inaczej? Cofanie się nie oznacza straty. Oznacza czasem nowy początek. Jeśli czujesz, że zostawiłaś za sobą coś, czego żałujesz lub że mogłaś zrobić coś inaczej, to po prostu uderz się w pierś. I zrób inaczej 🙂

Za parę lat nie będziesz mieć kompleksów

Ok, może brzmieć kontrowersyjnie – w końcu skądś biorą się programy Mai Sablewskiej i kobiety, które na pytanie „co w sobie lubisz?” odpowiadają- „nic”. Ale Ty w wieku 27 lat nie będziesz miała żadnych kompleksów. Nawet widząc niedoskonałości (większe lub mniejsze) i wiedząc, przy czym chirurg mógłby mieć ręce pełne roboty – to nie będzie miało żadnego znaczenia. To Ty. Człowiek, który przeżył 27 lat (przeszło 10 tysięcy dni!!!) przewracając się i podnosząc. Chudnąc i tyjąc. Z cerą piękną i brzydką. To wszystko jest sinusoidą. Aniu, w wieku 16 lat masz włosy takie, o jakich 11 lat później będziesz mogła tylko pomarzyć. Ale co z tego? Masz masę zalet – skup się na nich. Polub siebie, bo to relacja z samą sobą jest najdłuższa i najtrwalsza ze wszystkich.

Nie ma znaczenia, jak Cię ocenią – bądź fair wobec siebie

To dotyczy absolutnie WSZYSTKIEGO. I Twoich ocen w szkole, które przed trzydziestką nie będą miały dla nikogo znaczenia (naprawdę dla nikogo), ani oceny na dyplomie, którą pamiętasz tylko przez sentyment do uczelni. Ani nawet do tego, co mówią o Tobie inni. Musisz wiedzieć dwie rzeczy:

  • Szkoła jest od tego, żeby przekazać Ci wiedzę ogólną. Taką, jaka wymagana jest np. w Milionerach. Czasem przyda Ci się w rozmowie z innymi. Ale nigdy w prawdziwym życiu. Zastanów się, co kochasz robić i zacznij to robić. Włóż w to serce. Jakieś liceum + jakieś studia = jakaś przyszłość. Jeśli chcesz, by wyglądała ona konkretnie, a nie „jakoś”, to zrób krok we właściwym kierunku. PS. zawsze możesz zmienić swoją drogę. Tak jak decyzję. Ekstra, nie?
  • Ludzie zawsze mają swoje zdanie. Ty też. Nie próbuj tego zmieniać, bo to nie ma żadnego sensu. Po prostu rób swoje. Jeśli czujesz, że ktoś ocenia Cię niewłaściwie, masz dwa wyjścia. Pierwsze, kiedy na kimś Ci zależy – wyjaśnijcie to sobie, rozmawiajcie, wyjdź z inicjatywą, spraw, by być fair wobec siebie. Drugie, jeśli Ci nie zależy – olej to. Za parę lat i tak zapomnisz o tych ludziach. Oni o Tobie też. I to również jest SUPER 🙂

Nie bój się pytać innych

Jeśli potrzebujesz czyjejś pomocy, pamiętaj, że nadchodzi ona z każdej strony (wbrew pozorom). Porozmawiaj z najbliższymi. Skonsultuj swój problem z psychologiem. Jeśli potrzebujesz, skorzystaj z terapii. Czytaj. Wsłuchaj się w siebie. Naprawdę nie musisz być ze swoim problemem sama. ZAWSZE o tym pamiętaj. Co więcej – jeśli jesteś pod ścianą, to wcale nie musi oznaczać końca drogi. Przywrzyj do niej, zamknij oczy, weź głęboki wdech i z powrotem je otwórz. Może właśnie rozpoczyna się coś ekscytującego? Na pewno tak, zaufaj mi 🙂

Facebook Comments