Podsumowanie 2018 roku!

Zastanawiałam się, czy pisać to podsumowanie, ponieważ 2018 rok był trudny, miał dla mnie wiele niespodzianek i wymagał ode mnie czasem sporo siły. Zdecydowałam jednak, że spojrzę na niego z perspektywy wydarzeń dobrych, szczęśliwych i takich, które chcę wspominać w przyszłości. Jeśli jesteście ciekawi, poniżej znajdziecie opis zdarzeń miesiąc po miesiącu. 🙂

Selfie w Barcelonie

 

Styczeń

W styczniu rozpoczęłam naukę gry na pianinie. Od lat było to moim wielkim marzeniem – chciałam umieć czytać nuty bez zastanawiania i umieć zagrać wszystko, co tylko mi się spodobało. Okazało się, że rzeczywistość jest jeszcze bardziej wymagająca niż sobie to wyobrażałam i choć moja nauka trwa, to nadal nie jest tak, jakbym chciała. No cóż, 2019 rok jest cały przede mną!

Luty

Luty był miesiącem, w którym wybraliśmy się na walentynkowy wyjazd do Mediolanu. No dobra, Włochy może kojarzą się z wysokimi temperaturami, ale w lutym nie jest dużo cieplej niż w Polsce 🙂 Mimo to długie spacery i pyszne potrawy sprawiły, że szkoda było stamtąd wyjeżdżać. Jeśli będziecie lądować na lotnisku w Bergamo, koniecznie zajrzyjcie do miasta! Moim zdaniem jest jeszcze ładniejsze od Mediolanu i wygląda, jakby czas się w nim zatrzymał setki lat temu. Ma wspaniały urok i cudowne widoki.

Jeśli szukacie noclegu w Mediolanie, to polecam Hotel Roxy – dobry dojazd do centrum, bo pod samym hotelem jest linia tramwajowa 🙂

Tramwaj w Mediolanie

Kawa w medionalnie

Marzec

Dzień Kobiet i moje urodziny, więc sami rozumiecie – wszyscy byli dla mnie cały miesiąc mili (a mój mąż zwłaszcza) 😉

Kwiecień

W kwietniu W KOŃCU wybraliśmy się do Londynu. Od dawna chciałam odwiedzić to miasto i podobało mi się ono bardziej niż przypuszczałam. Nocowaliśmy w dzielnicy Golders Green, która wiosną wygląda zachwycająco! Na temat Londynu przygotowuję już kilka wpisów, ponieważ zdecydowanie zasługuje na więcej uwagi 🙂

Zmiana warty w Londynie

Kwiecień oznaczał dla mnie także powrót do przejażdżek rowerowych. Dla wielu z Was może to nic nie oznaczać, ale przedtem ostatni raz jechałam rowerem chyba z 8 lat temu. Zastanawiałam się, czy będę jeszcze wiedziała jak go prowadzić, ale tego faktycznie się nie zapomina 🙂

powrot na rowejGrodzisk Mazowiecki

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Trasa rowerowa w Grodzisku Mazowieckim

Maj

W maju kupiłam pianino, żeby móc ćwiczyć więcej i więcej. Nie zawsze się to udawało, ale nie żałowałam zakupu nawet przez chwilę – dzięki niemu mogłam się uczyć, grając na przykład ostatnio świąteczne kolędy.

Pianino Elpiano

Wybraliśmy się także do warszawskiego ZOO. Uwielbiam to wrocławskie, jednak w warszawskim byłam ostatnio… prawdopodobnie mając maksymalnie rok 🙂 Tym bardziej cieszę się, że w końcu udało nam się do niego wybrać, zwłaszcza, że w Warszawie jesteśmy codziennie.

Warszawskie zoo
To zdjęcie może nie przedstawia zwierząt, ale kocham je na maksa!

Jakby tego było mało, w maju byliśmy także na koncercie Andre Rieu, czyli dyrygenta i kompozytora, którego naprawdę uwielbiam! Koncert był cudowny i naprawdę wzruszający… W 2019 wybieramy się na niego ponownie 🙂

Bilety na Andre Reiu

Koncert Andre Rieu

 

 

Andre Rieu w Łodzi

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Czerwiec

Kocham czerwiec, bo wtedy lato w sercu mam już na całego (i na dodatek zdaje się nigdy nie skończyć). W czerwcu wpadłam na chwilę do swojego rodzinnego miasta, oddalonego od mojego miejsca zamieszkania o jakieś 15 km, żeby uczestniczyć w koncercie zespołu BAJM i choć nigdy nie byłam szczególną fanką tego zespołu, to mam kilka ulubionych piosenek. Beata dała czadu i ciężko było uwierzyć, że nie ma już 20-kilku lat.

Koncert Bajm

Pierwszy raz poszliśmy też do kina letniego, które okazało się być super i później skorzystaliśmy z tej rozrywki po raz kolejny. Jeśli nie mieliście jeszcze okazji, naprawdę gorąco polecam – w ciepłe letnie wieczory to doskonały pomysł 😉

Nie dla wszystkich może się to okazać atrakcyjne, ale w czerwcu rozpoczęłam też pracę, którą lubię, w miejscu, które lubię. Jeśli spędzamy gdzieś 8 godzin dziennie, to musi nam się podobać, prawda? Mi się to na szczęście udało!

Lipiec

W lipcu zabraliśmy naszego serdecznego przyjaciela Fibsa nad wodę i choć nikt się nie kąpał, to Fibi i tak ciągle kombinował, jak wejść do wody brudniejszej nawet niż on sam 🙂 W lipcu byliśmy też nad Zegrzem, ale było strasznie, dlatego rozpoczęliśmy poszukiwania miejsca, w którym nie ma nikogo. Tak trafiliśmy na małą miejscowość nieopodal naszego miasta i przyznaję – o taki spokój walczyliśmy 😉

Wycieczka z psem

W ogóle lipiec oznaczał dla Fibsa masę przygód – miał na przykład okazję przepłynąć się rowerem wodnym (jest więc wilkiem – prawie morskim). Wszyscy mieszkańcy Grodziska Mazowieckiego powinni więc mieć na uwadze, że porządku pilnuje nie tylko na lądzie, ale także na wodzie 😉

Stawy Walczewskiego w Grodzisku

W lipcu kupiliśmy także basen do ogrodu. Dawno nie byliśmy na takich prawdziwych wakacjach, więc uznaliśmy, że zrobimy sobie wakacje w domu i misja w stu procentach się powiodła. Dla nas super, dla Fibsa – niespecjalnie, bo okazało się, że jest zbyt mały, by móc sobie spokojnie do niego wskoczyć 😀 Strasznie się denerwował siedząc samotnie na trawniku, więc całkiem długo pływał na dmuchanym jednorożcu – jak na psa przystało.

Pies w basenie

Sierpień

Sierpień znów oznaczał dla nas koncert, tym razem Eda Sheerana. Nie znam wielu jego piosenek – właściwie tylko te najpopularniejsze. Jestem jednak pod wrażeniem jego pracowitości, zaangażowania i tego, jak bardzo lubi swoją publiczność. Koncert był ekstra, a support Sheerana również nie pozostawiał nic do życzenia.

Koncert Sheerana

Wrzesień

We wrześniu obchodziliśmy swoją drugą rocznicę ślubu!!!

Najpierw jednak, pierwszego września, wybraliśmy się na wesele kuzyna mojego męża. Było cudowne i dało nam to okazję do wspominania naszego ślubu.

Wesele

Później pojechaliśmy do naszej ukochanej Barcelony i tym razem postanowiliśmy ją celebrować leniwie, bez ustalonego planu zwiedzania. Mimo to zobaczyliśmy parę nowych miejsc. Jeśli interesują Was praktyczne porady, jak zwiedzać Barcelonę, odsyłam Was do mojego ostatniego wpisu 🙂

Hiszpańskie tapas

W połowie września uczestniczyliśmy w Ecco Walkathonie i na maksa się cieszę, że ta inicjatywa wróciła do Warszawy po latach. To doskonała okazja nie tylko do podjęcia aktywności fizycznej, ale również do integracji i wspólnego, jakościowego spędzania czasu. Fibs na początku był strasznie podekscytowany i robił więcej kilometrów niż powinien (biegał w tę i z powrotem), ale ostatnie kilometry musiałam go już nieść na rękach. Przed samą metą postawiłam go na ziemi, więc możemy uznać, że trasę przebył samodzielnie 😉

Ecco Walkathon

Pod koniec września odbył się wieczór panieński mojej cudownej przyjaciółki i pierwszy raz miałam okazję wpaść do warszawskiego studia Sante – cieszę się, że udało się to zrealizować w tak dobrym towarzystwie 🙂

Październik

Październik to wesele wcześniej wspomnianej przyjaciółki, które było fantastyczne i dało mi szansę się porządnie wytańczyć. Najlepsza impreza tego roku!

AgataWesele Agaty

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Po raz drugi wybraliśmy się także na koncert Kayah i Bregovica i ta impreza dała mi olbrzymiego kopa. Męczy i dodaje energii jednocześnie. Kocham ten duet, dlatego w 2019 także uwzględniłam go w swoim kalendarzu.

Na sam koniec miesiąca trafiłam do fryzjera, by trochę rozjaśnić włosy i choć od tamtej pory minęła tak naprawdę chwila, już zastanawiam się nad kolejną „rewolucją” 🙂

Listopad

W listopadzie odbyło się bardzo ważne firmowe wydarzenie, nad którym pracowałam przez ostatnie miesiące i które okazało się być sukcesem. Uwielbiam adrenalinę związaną z eventami i już nie mogę doczekać się kolejnego, który odbędzie się w marcu.

W tym miesiącu rozpoczęłam też produkcję dekoracji świątecznych dla moich najbliższych. Zarówno dla mamy, jak i teściowej, przygotowałam girlandy – ta dłuższa miała aż 3 metry!

Grudzień

W grudniu postanowiliśmy trochę zwolnić 🙂 Przygotowałam mężowi kalendarz adwentowy, w którym znajdowały się słodkości na 23 dni, a na mieście i w domu jadaliśmy same najpyszniejsze rzeczy. Na dodatek na firmowej gwiazdce nauczyłam się lepić pierogi i udało mi się tą umiejętność wykorzystać w Święta. To na niej udało się kolegom także otworzyć surströmming, czyli szwedzki przysmak ze sfermentowanych śledzi. Po poznaniu zapachu, nie zdecydowałam się na spróbowanie. Smakuje ponoć jednak lepiej niż pachnie i wygląda 😉

Kalendarz adwentowy

Rozpoczęłam także chyba najdłuższy urlop w życiu, trwający 23 dni, dzięki czemu udało nam się ten czas celebrować jeszcze lepiej.

Święta odbyły się tradycyjnie u nas, a później u mamy i teściowej. Kocham tę atmosferę i czekam na nią cały rok. Niemniej – cieszę się, że powoli zmierzamy do wiosny, a dni będą coraz dłuższe.

święta

Śpiący pies

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

2019 rok wedle planów wygląda bosko, ale nic więcej nie będę zdradzać 🙂 Na ten moment mamy potwierdzone 3 koncerty i pracujemy nad naprawdę fajnym wyjazdem! Trzymajcie kciuki, aby wszystko się udało.

Jak minął Wasz rok? Podzielcie się swoimi wspomnieniami, wygrzebcie te najlepsze i koniecznie o nich napiszcie w komentarzach 🙂

Facebook Comments