Jak przez rok zrealizować swoje marzenia i wszystkie plany

 

DSC_0096

Ostatnie postanowienia noworoczne robiłam chyba na 2 roku studiów. Uważałam wówczas, że wystarczy spisać je na kartce, wpisać przy nich przybliżone daty realizacji i… tyle. Kartka oczywiście się gubiła, postanowienia odwlekałam na „przyszły miesiąc”, potem przychodził grudzień, a ja miałam poczucie, że znowu nic nie zrobiłam. To było okropne, bo w Sylwestra zamiast cieszyć się nadchodzącym nowym rokiem, żałowałam, że straciłam masę czasu. A potem do mnie dotarło – nie postanawiać tylko działać. I to od teraz! 🙂 Mając takie nastawienie od 1 stycznia 2016, mogłam wreszcie 31 grudnia powiedzieć sama sobie: to był naprawdę wspaniały rok.

Studia

Żałuję, ale kompletnie na nie nie miałam czasu. Ostatnia sesja przypadła akurat w momencie, gdy musieliśmy zapraszać gości. Zupełnie nie miałam kiedy się uczyć, więc próbowałam albo wieczorami po pracy, albo w drodze do naszych gości. Było to bardzo nieefektywne i męczące. Mimo to poszło mi bardzo dobrze, ale przede mną stanęło o wiele większe wyzwanie – obrona pracy magisterskiej. Tej pracy, której, z powodu braku czasu, jeszcze nie miałam. Kiedy po wielu nieudanych próbach poddałam się i zdecydowałam się przełożyć obronę na drugi lub trzeci termin, nagle dałam sobie ostatnią szansę. Pracę napisałam w kilka dni, a obroniłam się w pierwszym terminie w lipcu. Byłam z siebie tak szalenie dumna i to nie dlatego, że zdobyłam papier. Tak naprawdę uszczęśliwiło mnie to, że walczyłam do końca – i to się opłaciło!

13669461_10201965139247638_4069554744056417170_o

Ślub

We wrześniu wyszłam za najlepszego mężczyznę na świecie. Był to najpiękniejszy dzień w moim życiu, choć oczywiście poprzedzony wcześniej wieloma godzinami przygotowań. Co by było, gdybym mogła cofnąć czas? Stresowałabym się mniej – w rzeczywistości w tym dniu najważniejsza jest waga wydarzenia, a nie kolor świec na stole. Na nasz ślub czekałam dwa lata i choć w chwili wyznaczenia daty wydawało mi się, że to całe wieki, to ten czas minął szybko jak pstryknięcie palcami. Mieliśmy dużo wsparcia od naszych bliskich. Z całą pewnością mogę przyznać, że to było najważniejsze wydarzenie w roku i najprawdopodobniej – w całym naszym życiu 🙂

DSC_2429

Podróże małe i duże

Ślub pochłonął masę czasu, dni urlopowych i… pieniędzy. Przez to nie mogliśmy wyjeżdżać tyle, ile byśmy sobie życzyli. Mimo to odwiedziliśmy trzykrotnie mój ukochany Wrocław, dwukrotnie Gdynię, Kazimierz Dolny oraz kawałek Hiszpanii (i nie tylko) w podróży poślubnej – Barcelonę, Jerez, Rondę, Gibraltar i Manilvę. Działo się! W tym roku wyjazdów prawdopodobnie nie będzie więcej, ale zrobię co w mojej mocy, by odbyć podróż moich marzeń 🙂

12795101_10201482432460270_4486718078449415988_o

Mamy dziecko!

Mąż sprawił mi najpiękniejszy prezent, o którym marzyłam już od dawna. Dał mi czworonożnego przyjaciela, którego planowaliśmy już od dawna, ale z jakiegoś powodu ciągle to odkładaliśmy (m.in. dlatego, że długo liczyłam na adoptowanie go ze schroniska – niestety bez skutku). Mamy maltańczyka! Małego, białego i – co najważniejsze – nie uczulającego. Zawsze chciałam mieć psa, ale ze względu na uczulenia moje i mojego męża, zdecydowaliśmy, że jeśli kiedykolwiek będziemy mieć zwierzaka, to z serii tych nieuczulających. Długo miałam nadzieję na znalezienie maltańczyka w schroniskach w okolicy Warszawy, jednak bezskutecznie. Ostatecznie mąż przywiózł tą małą puchatą kulkę, która od razu skradła nasze serca. Teraz czuję, że jesteśmy już w komplecie 🙂

piesel

4 kąty

W październiku wybraliśmy się na poszukiwania naszego wymarzonego domu i udało nam się go znaleźć. Ten, kto szukał kiedykolwiek lokum z rynku wtórnego, którego nie trzeba na wejściu remontować, wie, jakie to jest trudne. Zdarzało nam się wchodzić i zastanawiać: jak my tu trafiliśmy? Dlatego gdy zobaczyłam nasz dom, poczułam, że nie chcę już szukać niczego innego. Jesteśmy w trakcie załatwiania formalności i jeśli wszystko pójdzie po naszej myśli, już wkrótce będziemy mieli nasze cztery kąty 🙂

DSC_1174
Zdjęcie z ogłoszenia agencji Domex

Co dalej?

Jak już wspominałam, planuję podróż moich marzeń. Dokąd? Na pewno Nowy Jork, choć chciałabym zobaczyć w tej podróży też parę innych miejsc. Zrobię, co w mojej mocy, by się udało jeszcze w 2017, ale jeśli z jakiegoś powodu się nie powiedzie, to świat się nie zawali – jest przecież 2018. 🙂 Jeśli wszystko pójdzie dobrze, to za kilka miesięcy wprowadzimy się do domu. Nie martwię się, co będzie gdy jednak coś się nie uda. Mamy plan B! Poza tym wychowamy nasze dziecko na dobrego i mądrego psiaka (no, i żeby kochał nas tak, jak my jego). 😉 Co poza tym? Życie pokaże. My już działamy, by 2017 był tak dobry jak 2016. Tego samego i Wam życzę!

Facebook Comments
  • Gratuluję obrony, sama w 2016 roku osiagnelam ten maly sukcesik. 🙂

    Pozdrawiam cieplutko i dodaję do obserwacji 🙂

    Kalamira92 blog