Bartosz Kaczmarzewski – wywiad

W ostatnim czasie na jednej z facebookowych grup poświęconej start-upom pojawiło się zamieszanie związane ze zbiórką jednego z użytkowników – Bartosza Kaczmarzewskiego. Zbiórka dotyczyła założenia kilku spółek i fundacji, które korzystając z pewnego kapitału miały inwestować, a w dalszej perspektywie dać pracę wielu ludziom i odpowiedzieć na problemy w kraju (m.in. związane z bezrobociem czy ubóstwem). Zbiórka spotkała się z negatywnym odzewem pozostałych użytkowników.

Znajoma skontaktowała się z Panem Bartoszem i zadała mu parę pytań dotyczących tej działalności. Ponieważ zawsze staram się wierzyć w dobre intencje ludzi, zdecydowałam się opublikować wywiad i zapoznać Was bliżej jego osobą.

Pańska inicjatywa spotkała się ze sporym oddźwiękiem w internecie. Czy z perspektywy czasu żałuje Pan publikacji, która została tak potraktowana przez internautów?
Zdecydowanie niczego nie żałuję. Nie popełnia błędów tylko ten, kto nic nie robi. Każde działanie niesie ze sobą określoną reakcję, która pozwala ocenić projekt w pierwszej jego odsłonie oraz stwarza możliwość do naniesienia ewentualnych poprawek. Oczywiście, że niewłaściwy odbiór zarówno projektu, jak też jego organizatora jest przykrym doświadczeniem. Jednak gdzieś należy ten pierwszy krok postawić nawet, jeśli nie wszystko jest jeszcze go końca dopracowane.

Wyobraźmy sobie sytuację w której udaje się zebrać planowaną kwotę i wszystko idzie zgodnie z założeniami. Czy nie obawiałby się Pan, że zostanie Pan „więźniem swojego sukcesu” i dalsze działania wymagałby całkowitego zaangażowania się w projekt i porzucenia własnej działalności? 
Być może zabrzmi to górnolotnie, ale cały ten projekt jest dziełem mojego życia. Już będąc w liceum miałem zadatki na przedsiębiorcę, a toczące się wtedy w Polsce afery korupcyjne, likwidacje zakładów prawy wywołały u mnie słuszny gniew, który był predystynatem obecnych działań. Zawsze chciałem zmieniać kraj na lepszy. Mój projekt nie koliduje z dotychczasową działalnością, gdyż będąc w fazie zalążkowej nie wymagałby zarówno zaangażowania dużej ilości czasu, jak też powołania znacznych zasobów ludzkich. Do czasu uzyskania możliwości pozwalających na rozpoczęcie inwestycji bez przestojów, cała działalność jest prowadzona tak naprawdę ze smartfona. Osoba może to robić samodzielnie. Dopiero, kiedy każda z firm będzie miała wystarczająco środków, aby rozpocząć działalność statutową, zatrudni się odpowiednie osoby celem podziału obowiązków i sprawnego zrealizowania założeń. Absolutnie jednak nie obawiam się, że zostałbym więźniem projektu. Jestem w stanie podporządkować temu większą część życia prywatnego. Chciałbym mieć świadomość, że byłem jednym z tych, którzy nie tylko gadali, ale mieli realny wpływ na sytuację w naszym kraju.

Jak wyobrażał Pan sobie działalność 14 samodzielnych spółek? Czy i w jaki sposób chciał Pan znaleźć osoby, które wsparłby Pana w pracy operacyjnej?
Każda ze spółek na początku znajduje się w fazie zalążkowej. Posiada określony kapitał, który inwestuje. Wybrałem docelowo rynek forex jako miejsce dokonywania inwestycji z uwagi na dostęp do konkretnych narzędzi oraz znajomość z osobami mającymi w tej materii wybitne doświadczenie, co z kolei przełoży się na zysk dla spółek. Z inwestycji spółki osiągają zyski, które z kolei są reinwestowane. Oczywiście, każda ze spółek ponosi przy tym koszty operacyjne np. wynajem lokalu czy honorarium biura rachunkowego. Taki stan rzeczy trwa ok. 2-3- lata. Działania inwestycyjne wykonywane są zdalnie za pomocą platformy tradingowej. W następnym etapie, po upływie 2 lat, spółki uzyskują drugie źródło dochodu pod postacią dywidendy z zakontraktowanej spółki, której udziały posiadają. To znacząco zwiększa kapitał, jaki spółki będą posiadały do realizowania celów statutowych. W momencie osiągnięcia wymagalnego kapitału, podejmuję decyzję o oddelegowaniu większości obowiązków konkretnym osobom. Osoby te zostaną wyłonione w procesie rekrutacji, który przeprowadzi agencja zatrudnienia. Ów podmiot posiada wiedzę pozwalającą na wyłonienie odpowiednich osób, zarówno na stanowiska stricte robotnicze, jak też na posady kierownicze. Dla mnie przypadnie rola CEO – będę się skupiał na kreowaniu wizji firmy i jej produktów, natomiast powołany sztab ludzi zajmie się realna pracą związaną z powstaniem owych rzeczy.

Proszę pozwolić czytelnikom lepiej Pana poznać – kim jest Bartosz Kaczmarzewski i czym się na co dzień zajmuje zawodowo?
Bartosz Kaczmarzewski jest polskim przedsiębiorcą, działaczem społecznym i myślicielem. Obecnie rozwija swoją podstawową działalność gospodarczą. Jest wnikliwym obserwatorem – dużo myśli, analizuje to, co się dzieje na płaszczyźnie całego kraju. Wyróżnia się tym, iż zamiast „siedzieć i biadolić” szuka rozwiązania dla pojawiających się problemów i kwestii spornych. Również nigdy nie przepuszcza okazji, gdyż nauczony doświadczeniem wie, że one z reguły nie wracają. Z kolei dobrze wykorzystane okazje mogą okazać się przełomem w dotychczasowej sytuacji. W swojej pracy stawia na pierwszym miejscu Polskę. Chce, by tu było dobre miejsce do życia dla ludzi. Swoją wiedzę fachową wykorzystuje do tworzenia rozwiązań, które przyczyniają się do poprawy sytuacji zarówno kraju, jak też poszczególnych jednostek. Po drodze napotyka szereg problemów i przeszkód, które zawzięcie pokonuje.

Jaki jest Pan prywatnie? Jak spędza wolny czas? Czy uprawia Pan jakiś sport?
Prywatnie stara się być dobry dla wszystkich, choć nie zawsze jest to dobrze postrzegane. Dużo marzy, a w marzeniach kreuje nowe rozwiązania. Jest godny zaufania. Zdarza się, że kiedy zajdzie potrzeba, potrafi przedłożyć los innej osoby ponad swoje plany. Mimo wielu zalet jest osobą samotną, gdyż niewielu zadało sobie trud, by poznać go bliżej. Wolnego czasu ma niewiele, jednak gdy się nadarzy, to spędza go czytając prasę biznesową lub zgłębiając wiedzę fachową – ostatnio kolejnictwo. Dawniej zapalony rowerzysta, obecnie nie uprawia sportu. W planach ma naukę gry na saksofonie i naukę języka greckiego.

Facebook Comments