5 rzeczy, które warto wiedzieć o maltańczyku

Od 8 miesięcy mamy maltańczyka. Zawsze marzył mi się pies, jednak powtarzałam: „mały pies to nie pies – to większy szczur”. Chciałam labradora lub innego, naprawdę dużego psiaka. Czemu więc maltańczyk? Oboje z mężem jesteśmy alergikami, mamy uczulenie na koty i masę innych rzeczy. Potrzebowaliśmy więc takiego zwierzaka, który raczej nas nie uczuli. Co by było, gdyby się okazało, że Fibi nas jednak uczula? I tak byśmy go zostawili. Decyzja zapadła, a piesek stał się częścią naszej rodziny w momencie przywiezienia go do domu. W tekście znajdziecie garść rzeczy, które warto wiedzieć o maltańczykach.

To 100% miłości w psie

Fibi od samego początku był radosnym pieskiem i dość szybko powiedziałam do męża „paaaatrz, on mnie kocha!”. Jeszcze szybciej okazało się, że on kocha wszystkich i strasznie cieszy się na widok każdej napotkanej osoby. Z czasem jednak zaczął się do nas przywiązywać i teraz ciężko mi sobie wyobrazić, że jakiś zwierzak mógłby nas kochać bardziej. Spędza z nami praktycznie cały czas, jak śpi – to koniecznie przyklejony do mnie albo do męża. Gdy nas widzi, na przykład po przebudzeniu, cieszy się jak mały wariat, wskakuje na łóżko, liże nas, hasa, a w końcu przewraca się na plecy, żeby go drapać po brzuszku. Nawet teraz pisząc ten tekst, pies leży częściowo na mnie.

Maltańczykowi trzeba poświęcać uwagę

Tak, to nie jest pies, którego się bierze po to, by sobie leżał na kanapie i wychodził na spacer trzy razy dziennie. Z racji tego, że nasz Fibi jest taki strasznie zakochany w nas i wszystkich ludziach na świecie, często potrzebuje atencji i jest mu smutno, gdy jej nie otrzymuje. Oczywiście potrafi bawić się sam, ale zdarza się, że on musi teraz-koniecznie-w-tej-chwili pobawić się z człowiekiem. I takie sytuacje pojawiają się jakieś 100 razy dziennie. Oprócz tego mamy dość spory ogródek, więc Fibi dużą część dnia spędza na dworze. To istny wulkan energii, więc naprawdę nie sposób go zmęczyć.

Nie lubi, gdy oglądamy seriale. Kładzie się wówczas przy którymś z nas, opiera mordkę o rękę i czeka. Gdy na niego patrzymy, merda ogonkiem. Gdy przestajemy – ogonek też przestaje. Ale gdy tylko powiem „Fibi”, od razu rzuca się z całowaniem, jakby to było zaproszenie do przytulasków. W końcu – po co wam Netflix, skoro macie psa? 🙂

Jeszcze przy temacie uwagi jedna ważna rzecz – nasz piesek jest naprawdę bardzo żywy. Gdy miał trochę powyżej 8 tygodni, był tak malutki, że musieliśmy uważać pod nogi, bo lubił się zaplątać. Teraz uważamy, gdy siadamy na kanapie, bo Fibiemu zdarza się wskakiwać na nią szybciej niż nam. To naprawdę żywe srebro i łatwo stracić czujność.

Trzeba go pielęgnować

I ta pielęgnacja jest szczególnie ważna, choć z naszych obserwacji wynika, że głównie na początku życia psa. Jest wówczas mniejszy i dużo szybciej się brudzi – nie było wówczas mycia tylko łapek, bo łapki były tak krótkie, że psiak po płukaniu po spacerze był cały mokry. Trzeba także przemywać oczka, bo robią się brzydkie śpiochy. Tym pieskom wchodzą do oczu włosy i to stale je podrażnia. Ten problem jest jednak najsilniejszy na początku – po kilku miesiącach wydaje nam się, że oczy łzawią Fibiemu jakby mniej. Maltańczyka trzeba czesać – przed kąpielą, ale nie tylko. Jego włosy się plączą i im są dłuższe, tym trudniejsze w utrzymaniu. Pamiętamy także o strzyżeniu i obcinaniu pazurków.

Łatwo go rozpuścić

Maltańczyk jest strasznie słodkim psem od pierwszych chwil życia i właściwie nie przestaje być słodki chyba nigdy. Doskonale wie także, co zrobić, by zyskać względy lub coś osiągnąć. I u nas w związku to mój mąż jest tym, który trzyma żelazne zasady i uczy psa, co wolno, a czego nie wolno. Ja jestem matką, do której się przychodzi na całusy i przy której można się schować, gdy jakiś pies zaszczeka głośniej. I oczywiście odzwyczajam psa od wszystkich dobrych rzeczy, których uczy go mąż. Jedyna zasada, której pilnuję bardzo uważnie – nie dajemy mu ludzkiego jedzenia. Nie i koniec. Gdy jemy coś swojego, Fibi od razu robi głodne oczy, a jego mordka staje się nagle bardzo mała i wychudzona, ale pies je karmę i nic ze stołu nie spada.

Maltańczyki szybko się uczą

Są naprawdę szalenie bystre i łapią w mig. Komendy „siad” Fibi nauczył się w dwa dni, a „szukaj” nauczył się przypadkiem, gdy oglądaliśmy film i chcieliśmy go mieć na chwilę z głowy. Gdy pies zauważy, że komenda związana jest z zabawą albo naszą atencją, nauczy się jej. Szybko także nauczył się, że Fibi to jego imię oraz wie, gdzie znajduje się szafka z jego jedzeniem. Umie zostawać sam w domu na kilka godzin i nic nie niszczy, choć oczywiście kiedy możemy, zabieramy go ze sobą.

Jeśli macie maltańczyka, koniecznie dajcie znać, co jeszcze przychodzi Wam do głowy 🙂

Facebook Comments